Jak odmienić czyjeś życie zakładając biznes?

O Mai Lipiak i Arturze Szafliku przeczytałyśmy jakiś czas temu w internecie. Poruszyła nas ich historia, bo mimo wielu przeciwności postanowili zrobić coś czego nie robi nikt inny w Polsce…. 

Artur miał 17 lat i jak każdy nastolatek mnóstwo planów na przyszłość. Dopiero co skończył liceum i marzył o tym, aby pójść na studia. Pewnego dnia wybrał się ze znajomymi nad wodę. Niewinny skok do wody odmienił jego życie na zawsze.

Uderzył głową o dno. Pękły mu dwa kręgi szyjne. Pociągnęło to za sobą paraliż wszystkich kończyn. Unieruchomiło go to w łóżku na zawsze. 

Przez kilka miesięcy leżał w szpitalu i mógł poruszać jedynie głową. Czuł wściekłość i żal, że spotkało to akurat jego i wciąż zadawał sobie pytanie „dlaczego?”. 

Mimo wielkich nadziei na lepsze samopoczucie i powrót do zdrowia, jego sytuacja się nie zmieniała. Lata mijały, a on dalej przykuty do łóżka nie widział szansy na zmianę swojego życia.

Dopiero po dłuższej rehabilitacji zaczął ruszać rękami. Po jakimś czasie pozwoliło mu to na korzystanie z komputera i telefonu. Wkrótce nauczył się używać kłykci do pisania na klawiaturze.

Pewnego dnia postanowił odremontować pokój dla swojej mamy. Poprosił o wsparcie w remoncie swoją znajomą – Zuzę. Zuza wrzuciła na facebook’a posta z prośbą o wsparcie. Wśród osób, które zgłosiły się do pomocy znalazła się Maja.

W trakcie remontu Maja z Arturem bardzo się polubili.  Zaczęła wraz ze znajomymi odwiedzać Artura. Często rozmawiali o niepełnosprawności, o ciężkim dla nich rynku pracy ale także o ułatwieniach dla osób takich jak Artur.

Maję bardzo poruszyła historia Artura. Co prawda miała wcześniej styczność z niepełnosprawnością i była przyzwyczajona do widoku ludzi na wózkach lub o kulach. Jednak sytuacja Artura znacznie się różniła – w przeciwieństwie do tych osób on w ogóle nie mógł wychodził z domu.


źródło: http://www.pictame.com/user/lezeipracuje/3959570935

W końcu zaczęła się zastanawiać, dlaczego Artur nie pracuje na stałe skoro może obsługiwać komputer.  Rzuciła tą luźną myśl podczas jednego spotkania. 

I wtedy Artur poczuł wtedy, że Maja mogłaby pomóc mu zmienić jego życie. Na każdym spotkaniu z dopytywał się o jej propozycję.

Maja jednak miała wtedy zbyt wiele na głowie i inne priorytety. Potrzebowała czasu, aby doszło do niej co tak naprawdę chce robić. Jak sama mówi: 

Przez kilka miesięcy dojrzewałam do decyzji, by w życiu skupić się na jednej rzeczy.

Przypomniała sobie w końcu o tym, że zawsze marzyła, aby połączyć biznes i pomaganie. Co więcej, w głowie ciągle siedziała jej beznadziejna sytuacja Artura. Chciała wymyślić coś co zapewni mu stałą pracę…. 

Pewnego dnia doszło do niej, że przecież może prowadzić agencje interaktywną, bo do tego potrzebny jest tylko komputer.

Połączyła kropki… i stworzyła “Leżę i pracuję”

Projekt okazał się wielkim sukcesem! Od samego początku było o nim bardzo głośno. Portale rozpisywały się o innowacyjnym pomyśle na biznes społeczny. Sześć miesięcy po rozpoczęciu działalności Artur i Maja zostali zaproszeni do studia „Dzień Dobry TVN”. W połowie 2016 r., Maja pojechała do Londynu z ramienia British Council Polska, by przedstawić firmę na Social Action Projects Showcase.

Zakwalifikowali się też jako półfinaliści w konkursie na europejskie innowacje społeczne organizowanym przez Komisję Europejską. W Madrycie Majka przedstawiła projekt na Akademii Innowacji Społecznych, a jesienią 2017 r. odbierali nagrodę dla Bohaterów Województwa Śląskiego.


źródło: http://www.pictame.com/user/lezeipracuje/3959570935

Obecnie zatrudniają 7 osób, w tym: Nicole, 20-latkę z rdzeniowym zanikiem mięśni, młodą mamę 10-miesięcznego Natana oraz Krzyśka, 33-latka, będącego 13 lat po wypadku, podobnym do Artura.  Jednak mimo tego, że zatrudniają osoby niepełnosprawne niczym nie odbiegają od profesjonalnych agencji marketingowych. Jak mówi Artur:

My nie zbieramy pieniędzy, bo ktoś jest chory. Nie chcemy, żeby klient się nad nami litował. Chcemy, żeby wracał, bo dobrze wykonaliśmy robotę, a nie dlatego, że jest mu nas szkoda.

Historia Mai i Artura na szczęście kończy się happy endem i udowadnia nam, że wystarczy odrobina współczucia, konsekwencja i nowoczesne podejście do prowadzenia biznesu, a można realnie zmieniać czyjeś życie na lepsze.

Tak jak oni zainspirowali nas tak i my chciałyśmy zainspirować innych. Postanowiłyśmy więc zorganizować event na który zaprosiłyśmy osoby takie Maja i Artur, aby opowiedziały nam jak połączyć prowadzenie biznesu z pomaganiem.

Więcej informacji o evencie: www.socialmoversmeetup.evenea.pl

Autor: Joanna Trojańska.

2 Comments

  • Julia
    Posted February 8, 2018 7:08 pm 0Likes

    Bardzo ciekawy pomysl. Nalezy wspierac tego typu inicjatywy w Polce. Niedawno odwiedzilam jeden z lokalow brownies&downies w Holandi, zupelnie przypadkiem, chcialam napic sie kawy, dopiero po kilku minutach zorientowalam sie ze kawiarnie prowadza uposledzone osoby. Mysle ze to w Polsce bylby to udany biznes.

    • admin
      Posted February 9, 2018 9:51 pm 0Likes

      Julia, dziękujemy za komentarz! Jest dla nas szczególny, bo to nasz pierwszy komentarz na blogu! 🙂 Dokładnie zgadzamy się z Tobą. Pomysł Majki jest bardzo ciekawy i co najważniejsze – udowadnia nim, że to kwestia wyboru czy tylko zarabiamy, czy też zarabiamy i zmieniamy świat na lepsze. Jak widać – nie ma rzeczy niemożliwych! A co do kawiarni w której pracują osoby niepełnosprawne – genialne! Z pewnością sprawdziłby się również w Polsce. Takie działania mają sens jak żadne inne. Kto wie, może uda nam się znaleźć kogoś kto zrealizuje go w Polsce. Dużo chętniej chodzilibyśmy do takiej kawiarni 🙂 A czy Ty Julia myślałaś o takim biznesie?

Leave a comment